W najbliższą niedzielę, tj. 30 sierpnia po Mszy św. o godz. 10.00 w naszej świątyni zaśpiewa wyjątkowo utalentowany tenor Oliver Palmer, który jest głuchy. Jego mama będąc w 6 miesiącu ciąży otrzymała sugestię od lekarza prowadzącego, aby dokonać aborcji swojego dziecka z powodu nieprawidłowości kardiologicznych. Oliver urodził się na cito w krytycznym stanie. Przewieziono go do uniwersyteckiej kliniki w Erlangen. Tam rozgrywała się walka o jego życie. Przeżył śmierć kliniczną.
Mama Oliviera w kilku słowach opowiada o dramacie jaki przeżyli: „Oliver bardzo mało mówił. Gdy miał 6 lat wyjechaliśmy do Otwocka ze względu na ciężki stan zdrowotny mojej mamy. W Otwocku chodził do przedszkola i skończył dwie klasy zwyczajnej szkoły podstawowej. W międzyczasie w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie Międzylesiu zdiagnozowano dziecko, że nie słyszy. W wieku 8-miu lat otrzymał pierwsze na obydwa uszy wysoko ustawione aparaty słuchowe. Gdy żył przez 6 lat w Niemczech nikt tego nie stwierdził. Po śmierci mojej mamy wróciliśmy do męża do Niemiec. W Niemczech przeżyliśmy martyrologię spowodowaną przez urzędy szkolne. Ichniejsza psycholog szkolna z Rządu Górnej Frankonii oceniła Olivera na 42IQ czyli na poziomie imbecyla. Został skierowany do klasy z najgłębszymi upośledzeniami umysłowymi, psychicznymi, fizycznymi. To był przytłaczający widok ciężko chorych zniekształconych dzieci. Nie puściłam go do tej szkoły. W Polsce chodził do normalnej szkoły i był chwalony, szedł jak burza. To była wojna między mną , a całym aparatem szkolnych urzędów w tym najwyższych. Moja samotna walka trwała 10 lat. Było to 10 lat psychoterroru, zastraszeń, gróźb itd. Urzędy traktowały moje dziecko jak łowną zwierzynę. Oliver dostawał z przerażenia ataków psychosomatycznych z kardiologicznymi konsekwencjami za każdym razem wymagał pomocy medycznej. Nie wygrali ze mną. Te 10 lat to okres wykreślony z jego życiorysu. To były tylko ucieczki po labiryncie grozy! Naszą bronią była ustawiczna modlitwa. Matka Najświętsza do której modliły się moje dzieci po urodzeniu Olivera cały czas nas ochraniała.
Jedyną odskocznią dla syna była muzyka, słuchał jej całymi dniami. Wreszcie w wieku 17 lat nie wytrzymał i sam zaczął śpiewać. Było to szokujące. Śpiewa do tej pory. Jego idolem jest Andrea Bocelli, śpiewa wiele jego utworów. Oliver kocha klasykę. Ma już wiele osiągnięć np. w Londynie „Mam Talent”, był prezentowany w Polsacie w Must be the Music, brał udział w koncercie „Artyści dla Niepełnosprawnych” w sali Polskiego Radia im. Lutosławskiego, w teatrze Palladium w Warszawie na Gali Festiwalu „Ślimakowe Rytmy” Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach w ub. roku 11 listopada otwierał Marsz Niepodległości w Warszawie oraz śpiewał również koncerty charytatywne dla potrzebujących osób mimo że sam jest potrzebujący. W Niemczech uczy się muzyki i śpiewu klasycznego w Studio Muzycznym, ale prywatnie. Ze względu na brak ukończenia tzw. Szkoły Głównej nie wolno mu się uczyć państwowo, a przecież to urzędy szkolne zabroniły mu uczyć się w normalnych szkołach. Gdzie go zapisałam, po kilku dniach na wniosek najwyższych władz był wyrzucany! Płakał – był jeszcze dzieckiem.
Oliver śpiewa tylko w Polsce w siedmiu językach – po polsku, niemiecku, angielsku, włosku, hiszpańsku, łacinie i chorwacku. O moim synu mówią –Głuchy Teno”.
Wykonuje koncerty na zasadzie dobrowolnych zbiórek, które przeznacza na opłatę za aparaty słuchowe. Bez aparatów nic nie słyszy. Mimo, że spełnia wszystkie warunki ogólno niemieckich przepisów, kasa chorych nie wyraża zgody na przejęcie kosztów. To są dwa wysoko wartościowe aparaty bardzo drogie ponad 6 tys. euro obydwa. Dopóki żył mąż powoli je spłacaliśmy. Teraz już nie jesteśmy w stanie".
Poniżej w linkach znajduje się kilka występów Oliviera. Serdecznie zapraszamy na krótki koncert w najbliższą niedzielę po Mszy św. o godz. 10.00.
https://www.youtube.com/watch?v=Jmtv5f90qdU